Czasami żrę kiełki

Lubię jeść kiełki… lubię jeść sałatę… lubię pomidory i inne warzywka, czasami lubię kotlety sojowe. Taaaa… pewnie jestem wegetarianinem? Nic z tych rzeczy. Smakują mi po prostu rzeczy wegetariańskie, ale…

Tak naprawdę jestem drapieżnikiem. Totalnym kilerem i mięsożercą. Czasami jadam padlinę, kto bowiem wie co tak naprawdę sprzedają nam w sklepach.,

salatka-wegetarianska

Dużo poluję. Szczególnie w hipermarketach. Żrę potrawy z grilla i… lubię to! Faszeruję się chemicznymi farszami, konserwantami i innymi wynalazkami naszej cywilizacji.

Czy ja jestem wilkiem? Chyba nie, bo wilk na takiej diecie pewnie zdechłby po kilku dniach. Czy jestem człowiekiem? Być może… ale sądząc ze sposobu odżywiania bliżej mi do hieny, czy innego sępa. Zasępiłem się trochę nad swoim losem… losem padlinożercy… Może lepiej zostać jakąś zebrą? Skubać sobie szpinak, zagryzać korą z drzewa i popijać krystaliczną wodą ze strumienia.

No, tak, ale… mój żołądek jest przystosowany do trawienia mięcha. Potrzebuję do życia zawartego w nim żelaza. Ile tak naprawdę mięsa w mięsie jest w sprzedawanym mięsie? Trudno określić, ale zapewne niedużo. Myślę, że gdyby w dzisiejszych czasach znalazła się jakimś cudem osoba sprzed 200 lat i zjadła coś z tego, co my jemy na co dzień długo by nie pożyła. A przynajmniej, zatrucie miałaby gwarantowane. Ewolucja człowieka zdaje się jednak modyfikować nas od środka na tyle dobrze, że jesteśmy w stanie strawić coraz więcej śmieci. Jedząc śmieci przystosowujemy się po prostu do jedzenia śmieci. To straszne? Taaak, ale niestety prawdziwe…

Wiem, wiem… zaraz odezwą się głosy zdeklarowanych wegetarian, że przecież można inaczej, bardziej zgodnie z naturą… lekko, smacznie i przyjemnie. No, z tym smacznie i przyjemnie to bym nie przesadzał, czasami zdarza mi się zjeść coś wegetariańskiego i różnie z tym smakiem bywa… ale pewnie do wszystkiego się można przyzwyczaić. Czy zgodnie z naturą? Hmmm… gdyby natura chciała by człowiek się odżywiał tylko roślinkami nie wyposażyłaby nas w kły. No fakt… kłami można przecież rozrywać brokuła (ups… całkiem smaczne to to jest), ale co to za przyjemność… A zresztą co taka hiena jak ja może wiedzieć o zdrowym żarciu…

Żywność w Polsce może nie jest zbyt zdrowa, coraz więcej w niej chemii, ale… i tak mamy pod tym względem lepiej niż w krajach „lepiej rozwiniętych” cywilizacyjnie. Nie na darmo dziki zachód Europy zachwyca się naszymi kulinarnymi specjałami… nie na darmo w USA polski chleb kosztuje o wiele drożej niż amerykański, że o kiełbasie nie wspomnę.

Podsumowując, starajmy się jeść zdrowo.
Super, ale kto by miał na to czas 😉

PS. Tak sobie smaka narobiłem, że chyba podejdę do lodówki i zeżrę coś niezdrowego.

4 Replies to “Czasami żrę kiełki

  1. Ale co poradzić jeśli niezdrowe żarcie jest takie pyszne? Wszystko co najlepsze to albo niezdrowe, albo ma za dużo kalorii, albo powoduje raka i zawał 😛

  2. W pełni się zgadzam 😀 – zielono, kolorowo = zdrowo. Na szczęście moja kobieta dba o to i przygotowuje różne przysmaki byśmy załapali trochę witamin.

    Ale nie ma jak duży schabowy z kapustą – wiem wiem niezdrowo ale co zrobić jak to takie pyszne 😀

  3. Lubię jeść tłusto i nie zdrowo, nigdy nie udało mi się przekonać do sałatek i kiełków, ale może to już czas na małą rewolucję na talerzu 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *