I znów Wielkanoc… Wszystkiego naj….

Taaa… kolejny rok, kolejne święta. Tym razem trochę inne, bo białe. Wielkanoc czas wyciszenia i zastanowienia. Wiosenne zajączki jeszcze nie przykicały… zielona trawka jeszcze nie wyrosła… wszystko jakieś takie nijakie w tym roku. To wszystko przez tę zimę, co nie chce nam odpuścić. Fakt faktem, że Wielkanoc w tym roku jest bardzo wcześnie, ale…

po jakiego grzyba nam na wiosnę tyle śniegu. Po co nam tyle zimniska. Zamiast wiosennego przebudzenia dopada mnie zimowe zniechęcenie. Wrrr… trzeba by się z tego jakoś otrząsnąć, ale jak? Wielkanocny zajączek

Może po prostu trzeba się w te święta bardziej wyciszyć? A może po tradycyjnym wielkim żarciu, trzeba wybrać się na jakiś zimowy spacer? Tylko dlaczego jak to wszystko piszę, to czuję jak mi się nie chce tego robić? Wrrr… na pohybel melancholii… mojej i jej…

Tak więc, jak co roku, życzę wszystkim, którzy czytają moje wypociny, wszystkiego najwielkanocnijeszego oraz zdrowia…

Nie cierpię składać życzeń… nie cierpię tego całego świątecznego zamieszania… nie cierpię niecierpieć. Chyba jakiś niecierpliwy teraz jestem, skoro tak wszystkiego nie cierpię…

I tym oto pesymistycznym akcentem zakończyłbym ten wpis, ale…

Przykicał do mnie właśnie wielkanocny króliczek i powiedział, że warto by się wybrać na piwo… Apropo piwa, to niestety ostatnio jedna flaszka miała śmiertelny wypadek na korytarzu przed samymi drzwiami mojego mieszkania. Skubana chciała się wyrwać na wolność z hipermarketowej reklamówki i udało się jej to z niezłym hukiem, gdy pocałowała posadzkę roztrzaskując się na szkliste kawałki. Szkoda… ale to był jej wybór…

Każdy powinien mieć wolność wyboru. Każdy powinien spędzać Wielkanoc jak mu najlepiej pasuje. Niestety tak si nie da. Tradycja… konwenanse… i inne takie trudne słowa, powodują, że czasami święta mogą być męczarnią. Tylko czy to jest dobre? Święta powinny być dobre, bo po to one są, by nieść dobro… A przecież ogólnie wiadomo, że dobro to dobra rzecz – tak dla każdego…

I tym oto optymistycznym akcentem będę już kończył ten wpis, gdyż…

chyba zbyt wiele głupot tu piszę i słychać już chlupot lanej wody, a przecież do lanego poniedziałku jeszcze zostały dwa dni. Właśnie… apropo lania w poniedziałek Wielkanocny, to jestem zbyt leniwy, by się tej tradycji (znowu ta tradycja) namiętnie poddawać… Może się już starzeję? Rety… przecież te święta to już przeżywałem ponad 40 razy… zgroza…

I tym oto pesymistycznym akcentem mówię definitywnie:

Wesołego Alleluja… Jajka w kratę… co ukradkiem je sałatkę… Śmigusa Dyngusa mokrego… obżarstwa wielkiego… bólu brzucha małego… Humoru dobrego i wszystkiego tego fajnego, co się w te święta może zdarzyć, koleżanko i kolego…

To byłem ja… Max R. Albert 🙂

2 Replies to “I znów Wielkanoc… Wszystkiego naj….

  1. Witam, no fakt… dawno już nic nie pisałem, to pewnie przez ten nagły atak wiosny. Obiecuję się poprawić… 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *