Jak złamać (sobie) nos?

Nos – jak go sobie złamać? Hardkorowe pytanie, czyż nie? A odpowiedź na nie jest prosta, a zarazem trudna do zniesienia… No, bo przecież wystarczy wybrać się gdzieś, gdzie są ludzie, którzy zdecydowanie nie lubią Twojego nosa i pozwolić im go tak po prostu złamać. No tak, ale po co sobie łamać głowę jak sobie łamać nos? Oczywiście to pytanie jest niezwykle tendencyjne, z tendencją do samoistnej dekadencji połączonej z szczyptą masochizmu. Reasumując, w sumie łamanie sobie nosa jest do niczego niepotrzebne. Ale niestety się zdarza i mnie się to przydarzyło, a było to tak…

materialy pomocnicze do lamania nosaDawno, dawno temu… a może wcale nie tak dawno, bo jakieś 2 miesiące nie licząc kilku, całkowicie zbędnych dni, wybrałem się jak co tydzień na trening karate. Tak, dobrze Ci się wydaje, że oczywistym jest, że własnie wtedy nos został mi złamany. W rzeczy samej trening karate to nie przelewki, to raczej wylewki, czyli hektolitry (ale pojechałem) potu, który leje się z Ciebie jak… jak nie wiem co. Pot jest wszędzie. Zalewa oczy. I wtedy bardzo łatwo złamać sobie nos, bo nie widzi się zbyt wiele. Jednak będąc nieźle rąbniętym hardkorem po 40-stce, nie przejmuję się tym wcale, a wcale.

No dobra, nie będę owijał w bawełnę. Do złamania nosa potrzeba: nosa i kogoś, kto Ci go złamie, a właściwie to jego ręki, bądź nogi. Ja wybrałem nogę. A tak właściwie to noga wybrała mnie. Uściślając wybrała mój nos. Właściwie to wcale noga nie wybrała mojego nosa, lecz sama stopa.

A teraz z innej beczki. Znasz Chucka Norrisa? To taki gościu co wali z półobrotu. Wiesz już więc jak wygląda półobrót? Nie? No to Ci opisze… to takie szybkie fruuu… i facet obraca się wokół własnej osi zamiatając stopą w okolicach głowy. Hadrkorowo! Stopa, jak stopa, do latania przyzwyczajona jest od dziecka. Gorzej jak na jej obrotowej drodze stanie jakiś nosek. Szast…prast… Nosek robi się krzywy, bolący i czerwoną krwią się zalewający i co wtedy? Szybka wizyta w łazience, polewanie zimną wodą…

Ok, ale skąd wiadomo, że jest złamany? Może dlatego, że wtedy człowiek jest trochę załamany? A może dlatego, że boli? Nie wiem… wiem jedno, jak nochal jest krzywy to zapewne jest złamany i tyle… Zresztą w moim przypadku powiedział mi to lekarz w szpitalu, a zaraz potem w dziurki od mojego smarkacza wpakował takie jakieś tępe nożyczki. Miałeś kiedyś nożyczki w nosie? Powiem szczerze,  w nosie miałem wiele rzeczy, a nawet wiele osób… ale takie dziwne nożyczki po raz pierwszy i mam nadzieję  ostatni. Ojjj…. nie było to przyjemne uczucie, nie było. Wracając do głównego tematu, po wsadzeniu mi do nosa tego metalowego narzędzia tortur, pan doktór od nosów, czyli laryngolog (a może nosolog albo jakiś inny geolog) chwycił mój kinol ręką i chrupnął, znaczy nastawił z wyraźnym chrupnięciem. No i to byłoby na tyle szpitalnych przygód mojego nosa.

Nie wiem, czy to mit, ale warto go obalić (obalanie różnych rzeczy to fajna sprawa, można dla przykładu obalić flaszkę piwa 😉 – złamanego nosa raczej nie wsadza się w gips… A szkoda, przynajmniej człowiek wyglądałby ciekawiej, nie ma to jak jakaś czaderska gipsowa maska na twarzy. Jak każde złamanie trzeba się usztywnić. Mój nos usztywniony został gąbką w prawej dziurce. Wspaniałe uczucie… g…prawda, szczególnie jak na drugi dzień dostaje się kataru i nie można się po prostu wysmarkać.

Moja męczarnia katarna, lub jak kto woli katarowa trwała jakieś trzy dni. Po tym usunięto mi moją ulubioną gąbkę z dziurki. Niestety nie nadawała się już do kąpieli, bo była zakichana i nieźle zużyta.

Podsumowując:

  • złamanie nosa zbytnio nie boli
  • nastawianie nosa trochę boli
  • wyjmowanie usztywniacza w postaci gąbki nie jest zbyt przyjemne
  • nastawiony nos wygląda tak jak przed złamaniem

 

No dobra, pewnie miałem trochę szczęścia, że cała zabawa ze smarkaczem skończyła się w miarę komfortowo. O ile komfortem można nazwać dyskomfort. Nos zrasta się około 2-3 tygodni. Da się przeżyć. Twarz mi zbytnio nie napuchła. Oczu podbitych nie miałem. Ogólnie da się przeżyć… a czasami w naszym nudnym życiu musi się coś wydarzyć, bo człowiek normalnie umarłby z nudów… Przecież wiadomo, że lepiej umrzeć od ciosu z półobrotu, niż zgnić z nudów.

A swoją drogą, czy jak się wsadza nos  w nieswoje sprawy, też można go złamać?

 

9 Replies to “Jak złamać (sobie) nos?

  1. Bardzo zabawny artykuł, co prawda nigdy nosa złamanego nie miałam, ale chętnie bym kilka złamała 🙂

  2. No bo przecież kobietom się nosów nie łamie… tylko serca 😉 uff… ale to zabrzmiało brutalnie…

  3. Złamany nos nie jest najstraszniejszą rzeczą, jaka może spotkać faceta. Osobiście przeżyłem to raz i nie czułem praktycznie nic, tylko ciepło rozlewające się po okolicy nosa, później pojawiła się oczywiście krew. Pobyt w szpitalu wspominam niemiło, głównie przez napompowanie mojego nosa watą i gąbkami. O wiele bardziej obawiałbym się wybitych zębów 🙂 Pozdrawiam i życzę szybkiego powrotu do zdrowia!

  4. Niezła instrukcja obsługi jak złamać noc. Co prawda ja bym nie chciała mieć złamanego ale przynajmniej już będę wiedziała co robić gdy komuś będę chciała go przestawić 🙂

  5. Juz nochala miałem po zabiegu chirurgicznym, wypis na własna prośbę po 2-ch dniach. Przyjechałem do domu. Dzieciak wskakuje na mnie w euforii szczęścia, że widzi tatę. Wali czołem w nos, który powraca do stanu przed zabiegiem. Ja mam ciemno w oczach. Zaniemówiłem, dzieciak jeszcze nie oprzytomiał i nie za bardzo wie, o co chodzi. Też tak bywa. Już do szpitala nie wracałem. Kichawa krzywa, trochę skrzywiona przegoda przeszkadza przy oddychaniu, a jak się zaziębię i mam katar! Szkoda gadać. Pzdr.

  6. Dobry artykuł. Przynajmniej wiem jak złamać komuś nos, jak przyjdzie taka potrzeba 😉

  7. Złamać komuś łatwo są wszelakie sposoby. Wystarczy się wybrać w nocną ulicę i mamy problem z głowy. Załatwione !!! Gotowe !!! Byłem na prostowanie przegrody nosowej i wycinanie polip. Co nikt mi nie złamał miałem tak od urodzenia !
    Schudłem kg w ciągu 3 nocy. To wystarczy sobie wyobrazić. Może dlatego że jestem podatny na choroby, czyli jak coś mnie złapie to jest po prostu koniec.

  8. chcialbym zlamac sobie nos albo jakby mi ktos go zlamal, bez powiklan chce miec tylko fajną blizne 🙁

  9. Hmmm… dziwne masz upodobania 😉 Po złamaniu nosa blizny nie zostają… no chyba, że jest zmiażdżony. Jednego i drugiego – nie polecam jednak

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *