Chlam morze kawy, a Ty?

Jedna kawa, druga kawa… Czy ja już jestem nałogowcem? Od pewnego czasu, codziennie wypijam co najmniej dwie kawy… a najgorsze jest w tym ty,  że robię sobie je coraz mocniejsze. Chyba więc w jakiś rodzaj nałogu kawowego wpadam, echhh…

Ale zacznijmy od początku… kiedyś byłem pełen zdrowotnych ideałów i nie piłem kawy. Pięknie, czyż nie… No dobra, powiem szczerze, kawa mi po prostu nie smakowała. Teraz nie mogę sobie wyobrazić, dlaczego do 30-stki nie piłem kawy w ogóle… coż gorzki smak kawy pozostał nadal, ale coś mnie do niej ciągnie… Wiadomo, że zawarta w kawie kofeina ma właściwości uzależniające.

Kawa jest super...Czy czuję się uzależniony? Hmmm… rano jak pojawiam się w pracy lubię wypić sobie kubek rozpuszczalki. Pozawala mi się rozbudzić po nocy i dobrze wpływa. Jestem leniwy i nie mam w pracy cukru, więc gorzki smak kawuchy dodatkowo mnie rozbudza. Jak mam czas popołudniu wychylam jeszcze jeden kubek.

W domu wieczorkiem wypijam następny kubek, a jak muszę dłużej posiedzieć to kolejny, tylko… i tu się pewnie zdziwisz… w domu piję kawę z mlekiem i w dodatku z co najmniej 3 łyżeczkami cukru. Taki nieźle zakręcony jestem. Lubię słodkości i dlatego pijąc kawę dla przyjemności osładzam sobie ją do granic wytrzymałości… moje lub jej…

Z nałogiem kawowym oczywiście trochę przesadziłem. Nie mam musu wypicia kawy. Jak nie mam czasu, albo gdzieś wyjeżdżam mogę kawy nie pić i tyle…

Co mi daje chlanie kawy?

To trudne, a nawet może mocno filozoficzne pytanie… Teoretycznie oprócz pobudzenia jakiś tam komórek, szarych, czy zielonych, czort ich tam wie… pobudza pęcherz moczowy i powoduje niesamowitą chęć skorzystania z kibelka, ale to akurat niewygodna wada.

Gdzieś mi się obiło o uszy, że kawa wypłukuje z organizmu magnez. To straszne… teraz bez magnezu nie będę już przyciągał żadnych kobiet… No fakt, nie jestem już pierwszej młodości, bo przecież czterdziestka na karku i pewnie moja atrakcyjność jest już znikoma, ale może czasami warto by było kogoś przyciągnąć… choćby żonę… jak nic, gdy tylko pojawię się w markecie kupię sobie magnes, by zapobiec temu brakowi przyciągania…

Jestem właśnie po wieczornej kawie. Słodko mi w gębie, bo chyba z cukrem przesadziłem. Siedzę, składam te kawowe słowa i czekam, aż kawka zacznie we mnie działać… Może napiszę jeszcze coś sensownego?

No właśnie nie dokończyłem jeszcze kwestii, co mi daje kawa. Kawa daje mi możliwości… jakie? Nie mam pojęcia… pewnie niektórych pobudza do pracy, mnie jednak tak średnio, i tak ciągle jestem niewyspany. Na pewno jednak kawa pobudza życie towarzyskie. Można przecież kogoś zaprosić „na kawę”. Pogadać. Poobżerać się słodyczami „do kawy” – same fajne rzeczy.

A… kawa ma jeszcze nieocenione walory kawiraniane,

czyli… umożliwia pójście do kawiarni z miłą osobą, żoną, narzeczoną czy chłopakiem. Na kawę można umówić się w sprawach biznesowych. Same plusy… dodatnie plusy…

Na koniec stwierdzam krótko: kawa fajna jest i tyle!

 

 

8 Replies to “Chlam morze kawy, a Ty?

  1. Zapewne kolega nie słyszał że kawa spożywana w małych ilościach 1-2 filiżanek dziennie nie szkodzi a wpływa pozytywnie, a to wszystko za sprawą antyoksydantów dostarczanych do organizmu przez kawę, dodatkowo zapobiega ona powstawaniu choroby Alzheimera. Jednak to nie wszystko kawa ma jeszcze kilka dobrych właściwości 😉

  2. Uzależnienie od kawy tak jak napisałeś jest związane myślę z czynnikiem społecznym. Właśnie jak jesteś w pracy czy w knajpie to nie sposób nie napić się kawy ze znajomymi, do tego smak i aromat kawy na mnie wpływa wspaniale. Alternatywą dla kawy jest Yerba Mate, w przeciwieństwie do kawy dodaje magnezu oraz wielu minerałów do organizmu. Piję oba napary 😛

  3. Również piłem dużo kawy – w przerwach między zajęciami na uni, później gdy miałem coś do zrobienia szedłem na popołudnie do kawiarni i robiłem swoje pijąc kawę za kawą.
    Ale udało mi sie to ograniczyć, niemal z dnai na dzień. Obiecałem sobie że gdy skończe studia, skończę z kawą. Prawie się udało – spróbowałem raz na madagaskarze – nie mogłem się oprzeć;)

    Obecnie przerzuciłem się na herbaty sypane:) Kofeina przestała na mnie działać, a herbata sypana (zielona oczywiście) jest zdrowsza i bardziej mi smakuje:)

  4. Czy czynnik społeczny to nie wiem. U mnie w pracy wszyscy piją kawę non stop, a mi starczy herbatka. Choć nie powiem czasem jedną na dzień wypiję np. do ciastka, lub na jakiejś imprezie 🙂

  5. Motyla noga. Pól godziny temu odłożyłem kubek, ale teraz pod wpływem tego wpisu, poczułem ogromną potrzebę wypicia kolejnej czarnej 🙂

    Co do uzależnienia … jest zapewne mniej odczuwalne niż np. od heroiny, ale jednak istnieje. Nie wiem jednak, czy bardziej wynika z przyzwyczajenia i wyimaginowanej potrzeby picia kawy, czy z realnego głodu kofeinowego. Czasem wydaje mi się jednak, iż kolejne kawy piję po prostu … by pić.

    Zastrzyk energii od kawy? Lekka bzdura. Pierwsza kawa rano może nas pobudzić (tak samo może jednak nas pobudzić gorąca woda 🙂 ), ale każda kolejna wypita w ciągu dnia, nie ma już niestety takich samych efektów.

    Podsumowując … wiem, iż w jakimś stopniu uzależnia i że jej dobroczynne działanie jest przereklamowane. Jest w życiu zbędna i można ją zastąpić korzystniejszymi napojami. A jednak … będę dalej pił. Bo tak! Bo w moim mózgu mam do kawy pozytywne uczucie, co skutecznie zabija wszystkie negatywy 🙂

    A wiec … na zdrowie.

  6. 22:50 a ja właśnie pomyślałem, że przydałaby się jakaś kawka 🙂 Zaraz zaparzę…

    Kawa to coś, czemu jestem wierny od lat. Nie czuje się nałogowcem. Z powodzeniem przestawiam się na Yerba Mate, czy jakiś chemiczny napój energetyczny, wodę, czy inna colę. Zawsze jednak do kawy wracam. Dlaczego? Ponieważ jest dobra. Nie pobudza mnie (z powodzeniem po kawie chodzę spać), ale po prostu smakuje. Co najśmieszniejsze – nie kręcą mnie żadne smakowe/rozpuszczalne czy inne. Czarna, parzona, przez zęby cedzona jest najlepsza. Idealnie gdy jest w ziarnach i mogę sobie zmielić. Tak przygotowana naprawdę jest pyszna 🙂

  7. Kolego, wypijam 4 do 5 espresso dziennie, takich prawdziwych czarnych, smolistych po których smak zostaje w ustach przez kolejne 30 minut 🙂
    Kiedyś w ramach diety nie piłem kawy prze 2 miechy. Poczułem wtedy jak może czuć się człowiek na odwyku.
    To były najgorsze 2 miechy w moim życiu 🙂

  8. Kolego, wypijam 4-5 espresso dziennie, takich prawdziwych, czarnych i smolistych, po których smak pozostaje w ustach przez następne 30 minut 🙂
    Że to jest nałóg dowiedziałem się, kiedy w ramach diet przez 2 miechy nie piłem kawy.
    To były najgorsze 2 miechy w moim życiu 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *