Lizanie kaktusa

Nie ma to jak stary porządny Western. Kowboje, konie, preria, miasteczko z zabłoconą ulicą pędzącą przez środek dyliżansem, który szczęśliwie nie napotkał na swej drodze bandy opryszków czy indian. No i oczywiście szeryf, szybszy niż błyskawica, celniejszy niż snajperka Szakala, jego kolt być musi… No i byłbym zapomniał o głównych bohaterach: ten w białym kapeluszu był zawsze dobry, ten w czarnym zły i miał zły wpływ na swoją złą bandę bandytów, którzy źle robili okolicznym mieszkańcom. Ale dlaczego zatytułowałem ten artykuł „Lizanie kaktusa”? Bo kaktusy kojarzą mi się z Dzikim Zachodem?

czy to jest kolega Django?Westerny i Dziki Zachód nie są już popularne. Jeszcze kilka miesięcy temu gdybym zapytał mojego najstarszego syna, czy oglądał jakiś western, na 100% odpowiedziałby, że nie. Ale dzisiaj, kiedy jestem świeżo, po obejrzeniu Django, mogę śmiało krzyknąć: Western powrócił. Taaak, powrócił i to w jakim stylu… Hmm… oczywiście w stylu Dzikiego Zachodu.

Ale o co właściwie chodzi z tym Django? No cóż, skomplikowane to nie jest… Django to po prostu najnowszy film w reżyserii gościa co nakręcił „Pulp Fiction”, „Kill Billa” czy „Bękarty Wojny” niejakiego Quentina T. Na tym filmie więc byłem… zobaczyłem… się zachwyciłem.

Próbowałeś kiedyś polizać kaktusa? Mam takie przedziwne wrażenie, że Django by to potrafił.

Dobra, ale miałem pisać o filmie. Tak więc Django, kończy się tym, że… no aż taki chamski to nie będę by Ci zakończenie opowiedzieć. Tak na prawdę to chciałbym Cię zachęcić do odwiedzenia kina i zobaczenia na własne oczy i usłyszenia na własne uszy, tego co można zobaczyć. Film ten nawiązuje w końwencji (koni trochę się w nim przewija) do klasycznego Spagetti Westernu, jest długi, ale wcale nie nudny. Opowiada o prawdziwej miłości, o poświęceniu i całkiem dziwnej przyjaźni. Bo jak nie może być dziwna przyjaźń klasycznego łowcy głów z niewolnikiem?

Ale co tak na prawdę powaliło mnie na kolana w tym filmie, to chyba właśnie stylizacja. Główny bohater jest dobrym człowiekiem. Nosi jednak czarny kapelusz, a co więcej, cały jest czarny, bo jest po prostu Murzynem.

Dziś prawdziwych kowbojów już nie ma… a g… prawda są wystarczy wybrać się do kina.

W Django występuje cała plejada gwiazd amerykańskiego kina: od mocno już podstarzałego Dona Jonsona znanego z Mimi Vice, który świetnie wciela się w rolę właściciela plantacji i groteskowo organizuje KuKluxKlan w swoje okolicy (Dialog o niedopasowanych klanowych kapturach, wywołuje potężne salwy śmiechu). Po mocno już podstarzałego Leonarda di Caprio, który swoimi pożółkłymi od tytoniu zębiskami sieje postrach na swojej plantacji. Leonardo jest w tym filmie wredny, bezwzględny i brutalny. To już nie jest znany z Titanica romantyczny chłopak. Warto też wspomnieć o Samuelu L. Jacksonie. To chyba największa szuja tego filmu. To on zdradza swoich czarnych braci, jest do szpiku kości zły, cyniczny i… na całe szczęście… no tego Ci nie zdradzę. No i nie mogło w Django zabraknąć samego reżysera, czyli Quentina T. trzeba przyznać, że miał on niezwykle wybuchową rolę…

A kto gra tytułowego bohatera? Jamie Foxx… cichy, spokojny, pogodzony z losem niewolnik? No… prawie… raczej butny Afroamerykanin, którego, gdyby nie towarzystwo pewnego dentysty (sadysty? no może nie do końca choć zawód łowcy głów, do przyjemnych chyba nie należał, szczególnie dla tych co te głowy nadstawiali) biali powiesiliby na pierwszym napotkanym drzewie. A z drugiej strony Django, tak kocha swoją żonę, że jest gotowy dla niej zginąć…

Film jest miodzio… przepiękne krajobrazy dzikiego zachodu, niesamowicie klimatyczna muza nawiązująca do włoskich makaronowych westernów… ale… jak zamierzasz się wybrać na ten miłosny western z dziewczyną, to… lepiej się zastanów. To jest film Quentina Tarantino! Brutalny i krwawy… mocno krwawy… nie tak krwawy jak Kill Bill, ale… momentami brutalniejszy.

Osobiście polecam…

4 Replies to “Lizanie kaktusa

  1. Oglądałam Django w kinie. Każdy kto z niego wychodził był wręcz zachwycony. Dla mnie to film jedynie za 4

  2. No to jest coś , co już dawno chciałem zobaczyć. Szczególnie, że od lat jestem fanem twórczości Q. Tarantino. Jednak do tej pory jakoś tak mi się ten film wymykał z rąk. Teraz twoja krótka recenzja mi o nim przypomniała, i ostatecznie zmobilizowała do obejrzenia, dzięki.

  3. Dobrze napisane. Ubawilem sie czytajac o kaktusie. Film widzialem i równiez polecam. Moze nie najnowszy ale sadze, ze ten kto przeoczyl gdzies jakies dvd z pewnoscia znajdzie.

  4. Byłem, widziałem. Głównie ze względu na to, że wiele osób polecało ten film. Mi natomiast podobał się on średnio. To chyba nie moje klimaty

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *