Walentynki – koszmar z ulicy Serduszkowej 14

Jeśli hasło Walentynki powoduje u Ciebie gęsią skórkę. Jeśli nie cierpisz serduszkowego zawrotu głowy. Jeśli cierpisz zastanawiając się jak uszczęśliwić swoją kobietę w tym wspaniałym dniu. Jeśli nienawidzisz komerchy wylewającej się ze wszystkich stron w Walentynki – Witaj w klubie!

walentynki zmora każdego faceta

Myślcie sobie co tam chcecie, ale facet nie jest stworzony do walentynkowego bzikowania. Święto zakochanych, tra… la… la… i inne takie tam chocki, klocki, które nowa amerykańska tradycja każe nam kultywować 14 lutego nie są dla nas. Te wszystkie serduszka, karteczki, przytulaczki dobre są dla młodzieży i dzieciaków. Prawdziwy mężczyzna jest twardy jak hartowana stal i nie daje wciągać w walentynkowe gierki.

No cóż trochę się rozmarzyłem. Rzeczywista rzeczywistość nie wygląda jednak tak stalowo. Niestety rządzą nami kobiety. A kobieta wiadomo, romantyczna kolacyjka, piękna walentynka w kształcie serca, malutki, najlepiej błyszczący upominek, a jak Ci się nie podoba to zapomnij o seksie przez najbliższy miesiąc…

I co nam biednym facetom pozostaje? Biegamy po sklepikach, kupujemy babskie gadżety, organizujemy wyjście na kolację czy do kina na nudny, maślany film – byleby tylko nasza królowa się na nas nie obraziła. Nie jest łatwo, a nawet jest trudno. Bo czy zamiast tej całej walentynkowej pompy, nie można by wypożyczyć jakiś fajny film (no w ostateczności mogłaby być jakaś komedia romantyczna), zapodać michę chipsów, piwko (no w ostateczności jakieś wino), obejrzeć to razem i spożyć, a potem bach do łóżeczka na miłe bara-bara?

OK. Ale nie podpadajmy w skrajności. Skoro jakiś mądry człek wymyślił to święto zakochanych, to pewnie ludziom jest potrzebne. Facetom pewnie mniej. Kobietom pewnie bardziej. Trzeba to jakoś wypośrodkować. Czyli: Walentynka dla ukochanej, kino*, restauracja*, spacer*, pub*,  jakiś drobiazg w prezencie, może kwiatek… a potem miłe spędzanie czasu na… miłym spędzaniu czasu, no wiecie, gdzie 😉 tego tam ten tego… (się rumienię…) w alkowie… i wszystko będzie ok.

Ale i tak problem co kupić Lubej na Walentynki zostaje. Zaraz wyszperam dla Ciebie jakąś listę prezentów:

  • książka (romantyczna, najlepiej w różowej lub czerwonej okładce)
  • płyta z piosenkami jej ulubionego śpiewaka
  • seksowna bielizna (to taki prezent dla dwojga, a może bardziej dla Ciebie, bo i ty sobie oko nacieszysz)
  • perfumy (w kształcie serca)
  • pluszak (koniecznie z sercem i napisem I Love You)
  • biżuteria, czyli jakiś pierścień (nie koniecznie magiczny) lub inne takie wisiorki, czy to na szyję, czy to na uszy
  • kwiaty owinięte papierem w serduszka
  • bombonierkę w serduszka, albo w kształcie serduszka
  • gadżecik typu koszulka czy kubek – oczywiście z nieodłącznym motywem serducha

 

No teraz chyba będzie Ci trochę łatwiej przeżyć ten koszmarny dzień.

A co z listą prezentów dla facetów? Jestem szowinistyczną świnią i napiszę tak: My faceci musimy się czymać razem, a Wy kobitki radźcie sobie same. A gdyż, ponieważ zakupy są Waszą drugą naturą, nie powinniście mieć najmniejszych problemów, by nam kupić coś wspaniałego, coś walentynkowego, coś czego na pewno będziemy się wstydzić przed kumplami!

*niepotrzebne skreślić

4 Replies to “Walentynki – koszmar z ulicy Serduszkowej 14

  1. No to pojechałeś stereotypem ….lista prezentów …
    1. książka – np. ” Dzienniki Kołymskie” – mile widziana
    2. płyta – Afrokolektyw
    3.bielizna ?- pretensjonalne …
    4.pluszak – jakiś oryginalny – może być …ale bez serduszka i napisu..
    5.co z tego , że w kształcie – jak zapach zapewne – nietrafiony ..
    6.biżuteria – tylko przy jego wysublimowanym guście … broń boże- jakieś badziewie.
    7.na kwiatki – poczekam do wiosny – mogą być stokrotki – bez papierka
    8.bombonierka? – blee – jeśli już to czekolada …coś z południowoamerykańskich – 70%
    9. gadżecik – kubek mam – z serduszkiem WOŚP…koszulka odpada …
    Z takimi upominkami mogłabym przeżyć – ten koszmarny dzień
    Pozdrawiam …

  2. ojtam, ojtam… no bo ja jestem stereo… stereotypowym gościem

  3. Lub po prostu iśc do kina na „Mission impossible 5 Ghost Protocol” i wszyscy będą happy 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *